#PoKrakosku odc. 12 | Ta ostania niedziela

 

Przed nami ostatnio kolejka sezonu. Ciągle nie znamy mistrza, drugiego spadkowicza oraz drużyny która zagra w pucharach. Dobra forma w grupie mistrzowskiej spowodowała, że wciąż mamy nadzieję, że z tego sezonu można jeszcze wyjść z tarczą. Czy się uda? Zapraszamy z Maćkiem na ostatnie w tym sezonie #PoKrakosku. 

Maciek: Jak tam zdrowie? Gardło już w porządku? Zakwasy minęły? Oczy doszły do siebie?

Daniel: Żałuj, że nie zapakowałeś tyłka w samolot i nie widziałeś tego, co się wydarzyło na własne oczy. Na Wisłę regularnie chodzę już blisko 20 lat. Każdy wie jakie sukcesy w tym czasie odnosiliśmy, ile pięknych zwycięstw widzieliśmy, jak ważne bramki padały. Pamiętam gdy niespodziewanie wyszliśmy z grupy po meczu z Twente, zwycięstwo w ostatnich sekundach nad Amicą czy wygraną nad Cracovią po której spadali z ligi. Mimo wszystko i tak najbardziej chyba cieszą takie bramki jak Brożka. Podobnie cieszyłem się, gdy w ostatniej minucie meczu z Piastem Gliwice – mieliśmy wtedy na koncie siedem porażek z rzędu – Patryk Małecki strzelił zwycięskiego gola. Nie da się tego opisać słowami, co działo się, gdy Brożek wyrównał.

Kilka sezonów spędzonych na tym samym sektorze, więc kojarzy się twarze, ale 40 czy 50-letni goście ze łzami w oczach, cieszący się jak dzieci to widok, który będzie mi już towarzyszył zawsze. Była taka euforia, że chyba dopiero po opuszczeniu stadionu ktoś sprawdził, że remis przedłuża szansę na puchary. Cieszyłem się po prostu z tego, że strzelił Brozio. Z tego miejsca chciałbym podziękować symulantowi Makuszewskiemu. Gdyby nie on, prawdopodobnie brakło by czasu na akcję Brożka. Dla takich chwil warto być wiślakiem.

Maciek: Co najmniej raz dziennie oglądam powtórkę bramki i tego jak cały zespół cieszył się z tego gola. Wyłem jak dziecko, cieszyłem się, jakbyśmy zdobyli mistrzostwo, a to tylko bramka na remis. Niepojęta skala radości z gola, który w innych okolicznościach, strzelony przez kogoś innego, nie wzbudziłby nawet uśmiechu. Zauważ, że nikt nie narzekał po tym spotkaniu, a jeśli już, to jednostki. Paweł zasłużył na takie pożegnanie. Jak nic poszedł w jakość! Strzelił tylko jednego gola w sezonie, ale ważnego, bo przedłużającego szansę na puchary.

Zmieniając temat napiszę coś kontrowersyjnie. Albowiem uważam, że Mitrovic zagrał przyzwoicie (szok!), a porównując do poprzednich spotkaniań, wręcz dobrze. W końcu to on zagrał tę piłkę, która później zmieniła się w gola. Zgadzamy się ??

Daniel: Zgadzamy. Jeśli oboje uważamy, że zagrał przyzwoicie to świat się widać kończy… Przecież niejednokrotnie szydziliśmy z niego w naszym cyklu. A tu już drugi mecz na niezłym poziomie. Asysta do Carlitosa w meczu z Zagłębiem palce lizać. Z Lechem kilka naprawdę świetnych piłek. Oczywiście zdążają mu się błędy, ale trzeba podziwiać go za charakter. Gość musi być kozakiem! Wszyscy przeciwko niemu – od kibiców po dziennikarzy – a po nim to spływa. Pamiętasz jak Brlek zaczynał grać w Wiśle? To była katastrofa, ale się rozegrał. Mitrovic to doświadczony piłkarz, udźwignął presję, i w ostatnich meczach pokazał, że potrafi grać w piłkę. Mówię Ci, że w Zabrzu coś strzeli…

Maciek: Ja mam jednak nadzieję, że to będzie pożegnanie Mitrovicia z Wisłą. Sorry, ale jeśli chcemy mieć w drużynie wolnego piłkarza, który potrafi dograć piłkę na nos, to był Stilič, który zagrywał o niebo lepiej, a jednak się go pozbyliśmy. Zanim przejdziemy do spotkania z Górnikiem, powiedz mi, jaki twoim zdaniem sygnał wysyła zarząd klubu do kibiców, przedłużając kontrakty kolejnych piłkarzy na więcej niż rok? Idzie tak oczekiwana stabilizacja finansowa?

Daniel: Jak pozbędziemy się Mitrovica to znowu przyjdzie ktoś do środka, i będziemy pół roku – zanim się zgra – w dupie. Co do kontraktów, jestem mega pozytywnie zaskoczony przedłużeniem z Arsenicem. Może w przyszłości weźmiemy za niego podobną kwotę, jak za Marcelo. Powoli wytrąca mi z ręki argument, że jest „Bunozowaty”… Trzymam za niego kciuki w przyszłym sezonie. Zapowiadane jest też przedłużenie z Polem i Bashą. Oby nic się w tej kwestii nie posypało. Wydaje mi się, że sytuacja idzie ku lepszemu. Przede wszystkim na horyzoncie jest pokaźna sumka za Carlitosa. Dzięki niej klub ma zapewnione środki na umowy dla kluczowych piłkarzy. Pamiętajmy, że spadają też kontrakty Brożka, Głowy, Gonzaleza i prawdopodobnie Zdenka i Małego. Myślisz, że Junco ma już w zanadrzu drugiego Carlitosa?

Maciek: Carlitos chyba zrobił małe zamieszanie na rynku transferowym. Dobrze dla nas, nie będziemy musieli akceptować pierwszej oferty, która spłynie. Czy Junco ma następcę? Wydaje mi się, że znowu parę lat minie, zanim będziemy mieli takiego dzika w ataku. A może zanim odejdzie, zespół tak się wzmocni przy ewentualnym awansie do pucharów, że Lopez stwierdzi, że z taką paką to żal nie grać? Tylko najpierw trzeba awansować, a żeby to zrobić to niestety musi się wydarzyć za dużo zmiennych w jednym momencie, by było to prawdopodobne. Już raz mieliśmy takiego farta w lidze Europy, a jak wiemy z wierszy Szymborskiej: „Nic dwa razy się nie zdarza”. Ale czy na pewno?

Daniel: Jak się namyślisz, to zakład aktualny. Rozmawialiśmy już o transferze Carlitosa w poprzednim wpisie i mówiłem o kwocie 2,2 miliona euro. Mniej więcej z taką ofertą przyjechali przedstawiciele Dynama, plus bonusy. Osobiście podbijałbym kwotę bazową do jak najwyższej, bo mam obawy, że takiego sezonu już nie powtórzy. Niech się biją potencjalni kupcy. W to nam graj. Maćku, zanim los nam wyrówna mecz w Atenach i samobója Jopa… Dużo pracy jeszcze przed nim… Wierzę oczywiście w zwycięstwo w Zabrzu. Mam małe obawy co do dyspozycji Jagi, ale będę im kibicował miedzy innymi ze względu na Burego. Jaki scenariusz na ostatnia kolejkę? Kto mistrzem?

Maciek: Niestety Legia, chociaż chciałbym, żeby Jaga utarła im nosa. Choćby za te dzielenie skóry na niedźwiedziu i rozważania na temat koronacji w Poznaniu, która jeszcze tak naprawdę nie jest pewna. To będą trzy mega ciekawe mecze. Każdy gra o coś. Legia z Jagą o mistrza, dwie Wisły i Górnik o puchary, a Lech o to, żeby móc po końcowym gwizdku zaśpiewać „Gdzie twoje berło, berło i korona..” (wiecie, jak kończy się ta przyśpiewka). Spotkanie z Górnikiem, to gra z cyklu „All or nothing”, bo remis nic nam nie daje. Myślę, że od pierwszych minut powinniśmy siąść na Zabrzan, jak zrobiliśmy to przy Łazienkowskiej.

Daniel: Po ostatnim meczu w Poznaniu, piłkarze Legii wyłapali od swoich kibiców łomot na parkingu. W mojej ocenie Lechici w niedzielę będą grać o to, by nie spotkało ich to samo… a kibice Lecha postawili już sprawę jasno. Obawiam się, że mimo korzystnego wyniku w Poznaniu, Jaga może się potknąć, a to oznacza nas poza pucharami. Obym się mylił! Najważniejsze, żebyśmy zakończyli sezon zwycięstwem, a nasz torreador z koroną króla strzelców!