#PoKrakosku odc. 34 | Każdy to powie…

 

Każdy to powie… Kraków odlicza godziny do Świętej Wojny. Atmosfera gęstnieje, z każdą kolejną konferencją czy wywiadem. Probierz chwalił się niepowodzeniem w zakontraktowaniu Bashy. Stolarczyk przyznał, że jedynie czego się obawia to kibiców gości. Filipiak zarzekał się, że derby to zwykły mecz za 3 punkty. A my? My też postanowiliśmy dolać oliwy do ognia, zastanawiając się, któremu z piłkarzy Cracovii warto dosypać coś do jedzenia. Ba, nawet kilka słów poświęciliśmy trenerowi gości. Poza tym, jak zawsze, wyręczyliśmy sztab trenerski Wisły, przeprowadzając dogłębną analizę gry Białej Gwiazdy. Mało tego, jeśli tylko Jarosław Królewski będzie narzekał na brak pomysłu z wydawaniem swoich pieniędzy: również znajdzie u nas rozwiązanie. Zanim więc całe miasto wstrzyma oddech na 90 minut, czas na stały element programu. #PoKrakosku, czyli kęs merytoryki i żartu dwa łyki.

Trochę mniej poważnie

Na Twitterze zaczepia Cię Król Julian Jarosław i mówi: Czytam Twoje teksty, masz pojęcie, ja mam trochę luźnej gotówki. Wskaż mi jednego piłkarza z Ekstraklasy, a ściągnę go do Wisły. Kogo wyznaczasz?

Staszek: Myślałem o Gumnym, ale jednak wziąłbym Starzyńskiego. Głównie dlatego, że brakuje nam zawodnika o takim profilu w składzie. Pierwszy to wielki talent, ale ma dosyć narwanego ojca, także chyba jednak postawiłbym na „Figo”.

Daniel: Zdecydowanie wziąłbym Gytkjera z Lecha. Przydałby nam się taki napastnik, który potrafi też zawalczyć o piłkę. Charakterem też chyba przypomina trochę Zdenka. A po pierwszych wiosennych meczach gołym okiem widać, że brakuje nam napastnika. Bo umówimy się, hattrick Drzazgi to był raczej wypadek przy pracy niż zapowiedź kolejnych bramek z jego strony.

Maciek: Pytanie z kategorii Sci-Fi, więc i odpowiedź musi być z tych awykonalnych. Chciałbym mieć w drużynie Damiana Dąbrowskiego z Cracovii. Tak, Dąbrowski to zawodnik, którego widziałbym u boku Bashy. Środek pola byłby wtedy kompletnie zamurowany dla przeciwnika.

Dzwoni do Ciebie twój dobry kolega i mówi, że pierwsza drużyna sąsiadki przyjechała na obiad przed meczem. Koleżanka ma zaparcie i może od niej załatwić tabletki, podrzucić jednemu z graczy do jedzenia i wykluczyć go z meczu derbowego. Czyj obiad ma być z niespodzianką?

Staszek: Zdecydowanie Damian Dąbrowski — to jest mózg całej drużyny Cracovii. Bez niego ta drużyna jest na poziomie dolnej ósemki, za to z nim śmiało może walczyć o europejskie puchary. Jednak chyba wolałbym, byśmy pokonali Cracovię występującą w najlepszym składzie, bo wtedy satysfakcja z takiego zwycięstwa jest jeszcze większa.

Daniel: Wyznaczyłbym Cabrerę. Z jego strony widzę największe zagrożenie pod naszą bramką i chętnie pozbyłbym się go z derbów.

Maciek: Dorzucić coś jednemu z piłkarzy? Nie. Gra musi toczyć się fair i wygrać trzeba z jak najsilniejszym przeciwnikiem. Niemniej jednak podrasowałbym posiłek trenera Probierza. Być może wtedy przesiedziałby spokojnie chociaż jeden mecz na ławce i przestałby bredzić głupoty o brutalach w obronie Wisły.

Trochę bardziej poważnie

Gdybyście mieli wybór: Wygrać derby i spaść lub je przegrać, ale utrzymać się w Ekstraklasie… co byście wybrali?

Staszek: Zdecydowane wolę utrzymać się w Ekstraklasie, niż wygrać jeden – nawet tak ważny – mecz. Całe szczęście, że nie ma takiej zależności i nic nie stoi na przeszkodzie by wygrać Derby i się utrzymać.

Daniel: Gdyby ktoś przedłożył zwycięstwo w Derbach nad utrzymanie należałoby go zamknąć w Kobierzynie (zakład psychiatryczny w Krakowi-tłumaczenie dla Krecika). Gdybyśmy spadli to nie byłoby okazji wygrać w kolejnym sezonie. Przebrać Derby w ostatnich latach zdarzyło się kilkukrotnie w tym nawet przy Reymonta. Teraz mamy świetną serię zwycięstw nad Sąsiadką i w niedziele liczę na jej podtrzymanie

Maciek: Szczerze? Wolałbym wypić wywar z majtek starej cyganki niż dokonać wyboru pomiędzy spadkiem z ligi a przegraną w derbach. Nie ma nic gorszego w życiu kibica niż te pół roku egzystencji ze świadomością, że „sąsiadka pany”. O spadku z ligi również nie chcę słyszeć. Zbyt wiele ostatnio spadło na nas plag, niech ktoś inny teraz się martwi.

Michał Probierz to postać, którą albo się lubi albo nie. Jakie są Twoje odczucia względem trenera sąsiadki?

Staszek: Uważam, że to dobry trener. Jego wypowiedzi zawsze traktuję z przymrużeniem oka: wiem, że lubi on tworzyć wokół siebie show, by wszyscy koncentrowali się na nim, a nie na jego drużynie. Poza tym wolę tego typu podgrzewanie atmosfery, wbijanie szpileczek, niż konferencje w stylu Adama Nawałki, które puszczam sobie tylko wtedy gdy mam problemy ze snem.

Daniel: Pamiętam ogólne zadowolenie, gdy trenerem Wisły został Probierz. Z tego, co pamiętam Cupiał podkupił go wtedy Filipiakowi, a ponoć byli po słowie. Niestety nie wyszło mu z Wisłą, ale na koniec zachował się honorowo. Stał się dla mnie burakiem po słowach, że Cupiał ma swoją siódemkę, gdy przegraliśmy siódmy mecz z rzędu, z Jagiellonią Probierza. Od tamtej chwili go nie lubię.

Maciek: Lubię budyń, ale w deserowej misce, nie na ławce trenerskiej. Do niedawna większość trenerów zachowywała się właśnie jak ta potrawa. Byli nijacy, bez kolorytu. Całe szczęście, w tym sezonie więcej jest szkoleniowców, którzy mówią co myślą i nie gryzą się w język, kiedy trzeba powiedzieć coś kontrowersyjnego. I Pan Michał też jest wyrazisty, co bardzo lubię. Niemniej jednak bardzo często jest arogancki, wręcz chamski. Bardzo często próbuje z ludzi zrobić idiotów, jak choćby wtedy, gdy flagę chołdującą bandyckiej organizacji tłumaczył, jakoby była ona na cześć Janusza Gola. Dlatego w poprzednim pytaniu wybrałem jego, jako konsumenta tabletek na przeczyszczenie.

Czy brak zorganizowanego dopingu z sektora C nie sprawi, że piłkarze będą czuć się, jakby grali na wyjeździe? Może skopiować pomysł od sąsiadki i zapodać odpowiednią listę przyśpiewek z głośników?

Staszek: W niedzielę na stadionie pojawi się blisko 30 tysięcy ludzi. Nie ma szans, by przy takiej ilości kibiców, nie udało się przekrzyczeć kibiców zza miedzy. Myślę, że to właśnie fani Cracovii będą największą motywacją dla reszty stadionu, by przez cały mecz głośno wspierać swoją drużynę.

Daniel: Myślę, że w takim meczu nie uda się zachować ciszy na stadionie. Doping będzie szedł z sektora D i włączał się będzie cały stadion.

Maciek: Jest takie powiedznie, że tymczasowe rozwiązania zazwyczaj zostają na stałe. Życie nie lubi próżni i moim zdaniem, jeśli jedna grupa nie chce/nie może prowadzić dopingu, to znajdzie się ktoś inny, kto poprowadzi tłum. Ostatnio do Sektor D przewodził kibicom, jeśli chodzi o doping. Być może to powinno być tymczasowe rozwiązanie? Wystarczy „szczekaczka” i jakoś to będzie.

Ile lat będziemy czekać na kolejny hat-trick Krzysztofa Drzazgi?

Staszek: Długo czekał na pierwsze trafienie, a ale jak się przełamywać to tylko tak jak on: 3 gole i miano zawodnika kolejki. Drzazga strzelał regularnie w niższych ligach, dlatego nie będę zaskoczony, jeśli zacznie regularnie pakować w Ekstraklasie. Zwłaszcza że jak pokazał Raków Częstochowa, eliminując Legię z Pucharu Polski, wielkiego przeskoku nie ma. „Dżago” drugim piątkiem nie zostanie, ale podejrzewam, że jest w stanie w każdym sezonie gwarantować kilkanaście bramek. Następny hat-trick? Poczekamy kilka lat, chyba że Rafał Boguski przekazał mu tajemną wiedzę zdobywania trzech bramek mecz po meczu.

Maciek: Dobre pytanie. Myślę, że Krzysztof ma umiejętności, by chociaż raz na sezon pokarać przeciwnika trzema bramkami. Uważam, że na następny Hat-trick będziemy oklaskiwać już w przyszłym sezonie

Dwa słowa o podstawowej jedenastce, przebiegu meczu i typ na końcowy wynik. Kto po meczu zaśpiewa „Każdy to powie”?

Staszek: W składzie chyba niczego bym nie zmieniał. Nie dlatego, że uważam, że każdy zawodnik jest w wybitnej formie, ale po prostu nie wierzę w zmienników: Klemenz i Wojtkowski nie są lepsi niż grający ostatnio bardzo przeciętnie Wasilewski czy Kolar. Myślę, że czekać nas będzie prawdziwa piłkarska uczta. Obstawiam 3-3, zwroty akcji i pełną dramaturgię. Wypełniony po brzegi stadion będzie najlepszą możliwą scenerią dla niedzielnej, futbolowej wojny.

Daniel: Zwycięskiego składu się nie zmienia, nawet jeśli jest w nim Lis. Czuję, że po słabszych meczach wybroni nam derby, które wygramy jedną bramką.

Maciek: Wiem, że zwycięskiego składu się nie zmienia, ale jednak zamieszałbym trochę w podstawowym zestawieniu. Zmieniłbym Kolara i wpuścił w jego miejsce młodego Buksę/Balickiego. Jak spadać to z wysokiego konia! Trzymam również kciuki za Mateusza Lisa, by wreszcie zagrał na miarę swojego potencjału. To będzie świetny mecz, z wieloma sytuacjami na zdobycie gola. Boję się jednak o wynik i z przekory powiem, że Wisła słabsza nie będzie, ale jednak przegra.

A wy drodzy kibice? Jak myślicie? Kto zaśpiewa „Każdy to powie”? Co wam podpowiada serce, a co umysł?