#PoKrakosku odc. 35 – Sezon ogórkowy 2019/2020

Wkraczamy w najbardziej ekscytujący moment roku dla każdego kibica Białej Gwiazdy. Sezon ogórkowy praktycznie się zakończył, a liga z najważniejszym dla nas meczem, rusza dopiero za kilka godzin. Powoli zaczyna się nerwowe przebieranie nogami, stukanie palcami o blat stołu, drapanie się po głowie, spoglądanie na zegarek ile zostało do pierwszego gwizdka. Rodziny założone przez kibiców znów zmuszone będą przyzwyczaić się, że wszelkie weekendowe plany układać trzeba tak, by w żaden  sposób nie kolidowały z meczem ukochanej drużyny. Wraca liga, wraca więc #PoKrakosku Jak ten okres minął ekipie z Reymonta? Czy mamy powody do optymizmu? O co zagramy w tym sezonie? Będę z Wami szczery…

Nie mam pojęcia!

Odkąd podjąłem decyzję, że na czas przerwy pomiędzy rozgrywkami, wylogowuję się do życia, a było to 5 tygodni temu(!), nie śledziłem żadnych informacji na temat Wisły. Żadnych! Odinstalowałem z telefonu wszystkie aplikacje typu TT czy FB, nie wchodziłem na strony WWW. Praktycznie wróciłem się do roku 1990. Nie wiem kompletnie nic, co działo się w klubie i wokół niego. Tak po prawdzie, to nie wiem nawet, czy moje konto na Twitterze jeszcze istnieje, czy zostałem spuszczony w odmęty niepamięci, ale o tym dowiem się przed meczem. Na całe szczęście Staszek nie miał tak szalonych pomysłów, jak ja, by cofnąć się w czasie, więc jest na bieżąco i – mam nadzieję – podzieli się ze mną swoją wiedzą.

Maciek: Staszku, jak oceniasz politykę transferową In/Out Wisły w tym okienku (tempo, skuteczność, przydatność danego transferu)?

Staszek: Cieszę się, że wreszcie udało nam się zarobić na dość przeciętnym napastniku, jakim jest Marko Kolar. To dobry znak, bo już nie raz odchodzili od nas za darmo dużo lepsi gracze. Z odejściem Pietrzaka również zdążyłem się pogodzić. Trzeba wierzyć, że z czasem Marcin Grabowski choćby dorówna poziomem Rafałowi. Taki jest chyba plan klubu wobec niego, bo swoimi meczami w rundzie finałowej mnie nie przekonywał. Jeśli chodzi o politykę kupowania, jest ona dosyć jasna: najtańszym kosztem bierzemy graczy, którzy przepadli w innych klubach Ekstraklasy.

Po fatalnym okresie w Lechu Poznań znalazł się u nas Rafał Janicki. Naprawdę trzeba mieć w sobie dużo kibicowskiego optymizmu, aby wierzyć, że jednego z najsłabszych obrońcy w lidze wyrośnie nowy lider defensywy. Powrót Michała Maka do Krakowa także wpisuje się w ten trend. Były gracz Lechii wraz ze swoim bratem był kilka lat temu uznawany za wielki talent. Niestety w ich karierze nie wszystko potoczyło się tak, jak by chcieli. Myślę, że jeśli dostanie trochę zaufania, to może się to skończyć jak niegdyś powrót Małeckiego z Pogoni Szczecin. David Niepsuj i Jean Carlos Silva pewnie będą potrzebować więcej czasu, by odegrać jakąś bardziej znaczącą rolę w zespole. Udało się zatrzymać Bashę, co możemy potraktować jako największe wzmocnienie tego lata. Okienko oceniam na 3, kadra tylko trochę się osłabiła, co w naszej sytuacji finansowej jest niezłym wynikiem.

Maciek:  Jak przez sezon ogórkowy przebrnęły Wiślackie Social Media?

Staszek: To jest chyba jedyny powód, dla którego mógłbyś żałować swojego odpoczynku od Twittera. Każda prezentacja zawodnika lub sponsora była w należyty sposób oprawiona, filmy robione przez ludzi wiedzących, z czym to się je. Duże brawa dla klubu, obyśmy taki poziom utrzymali i w przyszłości mogli ogłaszać jeszcze większe transfery. Zasłużona 5.

Maciek: Chcesz mi powiedzieć, że obyło się bez żadnej wpadki?

Staszek: Aż tak dobrze nie było. Beesfund koniecznie chciało podziękować kibicom Wisły, przygotowując szalik. Wszystko byłoby super, gdyby tylko nie był on w barwach Arki Gdynia! Nie mam do nich pretensji, ponieważ ciężko, by w dziale promocji każdej strony internetowej w Polsce był ktoś, kto chodzi na mecze Ekstraklasy i wie, jak ważna jest symbolika barw. Zastanawia mnie jednak, jak wielkiego zaniedbania dopuścili się ludzie pracujący w klubie, pozwalając wręczyć ten szalik kibicom, później pozwalając zrobić im z nim zdjęcie, a na sam koniec jeszcze radośnie je publikując! Nie wierzę, by za wszystko odpowiedzialna była jedna osoba, dlatego na tym większe słowa krytyki zasługują klubowi działacze. Ten szalik stał się już jednym z symboli dla obu grup-klubowych sceptyków i przesadnych optymistów ostatnich zmian-jednak pozostawiając całą ideologię gdzieś z boku, dla mnie to symbol braku profesjonalizmu i niechlujstwa. Oby taka historia już więcej się nie powtórzyła.

Maciek: O co Twoim zdaniem, realnie będzie walczyć Wisła w tym sezonie? Podkreślam: realnie!

Staszek: Podczas przerwy było sporo dramatyzowania i przesadzonej euforii. Wisła od lat jest ligowym średniakiem i to się nie zmieni. Być może fatalnie zaczniemy sezon, być może będziemy mieć fantastyczną serię bez przegranej, ale koniec końców wylądujemy w okolicach dziewiątego miejsca. Dlaczego? Po pierwsze: Maciej Stolarczyk nie ma zbyt dużego komfortu przy wyborze jedenastki, a w obliczu kontuzji, kartek, będzie to ogromny problem, po drugie, tracąc co okienko kluczowych graczy ciężko oczekiwać sukcesów. No i najważniejsze: konkurencja nie śpi. Nie jestem pewny, czy którykolwiek z naszych rywali będzie słabszy w stosunku do ubiegłego sezonu. Czuję, że znów przypadnie nam mistrzostwo, ale grupy spadkowej.

Maciek: Dla kogo, Twoim zdaniem, będzie to sezon pod tytułem „Teraz albo nigdy”?

Staszek: Rok temu przepowiadałem przełomowy sezon Kamilowi Wojtkowskiemu. Bogatszy o doświadczenia, które przyniósł mi zakończony sezon, już w niego nie wierzę. Postawię wręcz śmiałą tezę, że Kamil już nigdy nie osiągnie w Wiśle poziomu, którego oczekiwalibyśmy od niego, znając skalę jego talentu. Denis Bałaniuk wyrasta więc na gracza, w którym pokładam swoje nadzieje na udany sezon. Po odejściu Carlitosa szansę dostał schowany w szafie Ondrasek i po świetnej rundzie musiał pożegnać Kraków. Czecha zastąpił Marko Kolar i historia znów się powtórzyła. Zdaję sobie sprawę, że Bałaniuk na treningach Wisły znacząco odstaje, narzeka na niego sztab szkoleniowy, ale to jest Ekstraklasa. Moim zdaniem, jeśli ktoś ma odpalić, to właśnie ukraiński napastnik, nawet pomimo faktu, że ostatnie pół roku spędził na trybunach.

Maciek: Ile punktów zdobędzie Biała Gwiazda w pierwszych siedmiu kolejkach?

Staszek: Uważam, że pierwsze mecze będą słabe w naszym wykonaniu, później troszkę się rozpędzimy, a po szóstej kolejce znów wyhamujemy. Stawiam na 13 punktów – czy szczęśliwe, czy nie to się okaże. Zwyżkę formy najlepiej zostawić na sam końcówkę rozgrywek. W ostatnim sezonie dobrze nam szło z potentatami ligi, przy pełnych trybunach. Niestety zbyt dużo punktów straciliśmy z rywalami z dolnych części tabeli. Nie ma już w Ekstraklasie Zagłębia Sosnowiec, także kto wie, czy i nasza sytuacja nie będzie lepsza…

Maciek: Ugramy coś z WKS-em na inaugurację sezonu?

Staszek: Obstawiałbym remis 1:1. Zarówno Śląsk, jak i Wisła dopiero się zgrywają, więc każda z drużyn popełni po jednym poważnym błędzie.  Pierwszego gola dla Wisły strzeli Krzysiu Drzazga.

Wyciągam wnioski

Bazując na wypowiedziach Staszka, wiedząc, że jest on większym optymistą ode mnie, naprawdę zaczynam obawiać się tego sezonu. Być może akcja promocyjna klubu na wysokim poziomie, ale kadra chyba jednak słabsza niż w poprzedniej kampanii. Trochę tak, jak cała ekstraklasa, która, chociaż ma super opakowanie, to rzyci nie urywa, gdy już wyjmiemy ją z pudełka. Obronę będziemy starali się łatać zawodnikami, którzy nie byli w stanie tego robić w poprzednich drużynach. W ataku wybieramy pomiędzy cofniętym napastnikiem, oldboyem, a podgrzewaczem do ławki z Ukrainy. Patrzę w terminarz na siedem pierwszych kolejek i blednę. Z moich obliczeń wynika, że zdobędziemy w porywach do 5 punktów! I tak jak napisałem w nagłówku: Zaczyna się przebieranie nogami i nerwowe drapanie się po głowie. Dobrze, że sezon ogórkowy już za nami, byle do meczu!

2 myśli na temat “#PoKrakosku odc. 35 – Sezon ogórkowy 2019/2020

Komentarze są wyłączone.