#PoKrakosku odc. 38 – Trudny czas

Trudny czas nastał dla kibiców Wisły. Jeśli wierzyć stwierdzeniu, że każda porażka jest nawozem sukcesu, będziemy wkrótce świadkami pięknego rozkwitu. Na razie cierpimy srodze, raz za razem smakując gorycz porażki. Co więcej, sytuacja wciąż się pogarsza. Kadra sypie się jak budowany z piasku zamek, a i terminarz, niczym fale wzburzonego morza, dokłada swoje trzy grosze do destrukcji. Ekipa #PoKrakosku chciała przemilczeć ten trudny czas. Niestety mogłoby się okazać, że musielibyśmy w milczeniu wypatrywać Nowego Roku. Postanowiliśmy więc się odezwać.

Po meczu z Wisłą Płock można było przeczytać tezy, że prawdziwym trenerem Wisły był Sobolewski, a Stolarczyk, był jedynie marionetką występującą w telewizji. Czy taka teza mogła być prawdopodobna?

Daniel: Sam wrzucałem na twittera filmik z szatni Wisły Płock i przemowy Sobola. Na pewno Sobol miał spory wpływ na szatnie, ale mimo wszystko nie przesadzałbym z wyciąganiem takich wniosków. Zresztą jemu też przydarzały się kiepskie mecze, kiedy  był na naszej ławce. Bardziej upatrywałbym przyczyny słabszych meczów w wielu kontuzjach i braku napastnika. Miejmy nadzieję, że trener Stolarczyk poukłada zespół podczas przerwy na reprezentację.

Staszek: Myślę, że problem jest bardziej złożony. Wraz z końcem ubiegłego sezonu skończyła się „Drużyna z Charakterem”, a nowa jeszcze się nie narodziła. Czasami mam wrażenie, że gracze wybiegający z Białą Gwiazdą na piersi mają większe nazwiska niż faktyczne umiejętności. Mimo to, rezerwowi nie dostają zbyt wielu szans, powietrze w szatni jest coraz gęstsze. Obecnie ciężko dostrzec jakiś pozytywny element w grze, na którym można byłoby oprzeć budowę nowego stylu. Bronią miał być środek pola, ale borykający się z kontuzjami Basha i mający problemy z koncentracją Vukan, to za mało by solidnie punktować w lidze. Oczywiście, każdy tęskni za Sobolem, ale myślę, że gdyby nie odszedł, Wisła borykałaby się z tymi samymi problemami, co teraz.

Maciek: Uważam, że dawno nie mieliśmy trenera tak dobrze skrojonego pod aktualną sytuację. Trener Maciek nie żali się w telewizji na swoją kadrę, tylko robi swoje. Wydaje się również, że nie przejmuje się sprawami, na które nie ma wpływu (kontuzje), lecz pracuje na takim materiale, jaki aktualnie posiada. I w moim odczuciu robi to dobrze. Niejeden trener by tym wszystkim rzucił i  poszedł szukać ciepłej posadki, w bardziej komfortowych warunkach. Dlatego w dalszym ciągu #InStolarWeTrust, a przynajmniej „ITrust”.

Patrząc na naszą kadrę, która nie dość, że przetrzebiona kontuzjami i kartkami, to złożona z miksu wiekowych już legend polskiej piłki, graczy, którzy albo odbili się od poważnego grania w piłkę bądź zawiedli w swoich poprzednich klubach i juniorów, którzy dopiero zbierają doświadczenie, czy możemy czuć się faworytem w jakimkolwiek spotkaniu w lidze?

Daniel: Możemy, a właściwie mogliśmy, bo taki mecz już niestety za nami. Wygraliśmy wtedy 4-0 z ŁKS-em, czyli najsłabszą drużyną w lidze. Słabo grają jeszcze w Kielcach, ale nie potrafiliśmy tam wygrać. Jadąc do Bełchatowa, również nie będziemy faworytem. Pamiętam, że tamten stadion nam nie leżał… Może, ale to naprawdę może będziemy faworytem w listopadowym meczu z Arką.

Staszek: W tym sezonie spadają trzy drużyny. Od nas na ten moment gorszy jest jedynie ŁKS, porównywalna Arka oraz Raków. Spisywane na straty drużyny z Płocka, Kielc czy Lubina już odbiły się od dna, co jest nieco przygnębiające. Nasz realny potencjał to walka o 12 lokatę. I przynajmniej do zimy oraz ewentualnych transferów musimy się przyzwyczaić, że nie będziemy faworytami w wielu spotkaniach.

Maciek: Biorąc pod uwagę wszystkie aktualne problemy kadrowe, jestem pełen obaw o nasz byt w ekstraklasie. Wiem, że w końcu piłkarze wyzdrowieją i nasz potencjał znów mocno pójdzie w górę, niemniej jednak w obecnej chwili, będę drżał o wynik w każdym spotkaniu. I nie piszę tego, by zaklinać rzeczywistość.

Czy porażka ze Stargardem w Pucharze Polski, to Twoim zdaniem efekt problemów kadrowych, czy odpuszczenie tych rozgrywek?

Daniel: Moim zdaniem porażka nie była dla większości kibiców zaskoczeniem. Na pewno nie dla mnie. Po prostu kolejny raz olaliśmy puchar. Szkoda, może jeszcze doczekamy Wisły potrafiącej grać na obu frontach.

Staszek: W każdym wypadku mówimy o sytuacji, która nie powinna mieć miejsca. Problemy kadrowe nie mogą usprawiedliwiać przegranej z trzecioligowcem. Odpuszczenie pucharowego meczu przeczyłoby zapewnieniom zarządu z początków sezonu, kiedy deklarowano walkę na dwóch frontach. Przy podnoszeniu cen karnetów roztaczano wizję zbudowania mocnej drużyny „na już”, chociaż ruchy kadrowe nieco przeczyły medialnym zapewnieniom klubowych włodarzy. We wrześniu nastąpiła brutalna weryfikacja: gramy już tylko o utrzymanie w lidze. I nie miałbym z tym problemu, gdyby od początku w Krakowie mierzono siły na zamiary. Niestety stało się inaczej, stąd też spore rozczarowanie wśród kibiców.

Maciek: Potrafię przyswoić i zaakceptować fakt, że kadra jest mocno zdziesiątkowana i musieli grać w tym spotkaniu gracze drugiego wyboru. Nie potrafię jednak zrozumieć, w jaki sposób chcemy tymi samymi piłkarzami walczyć w ekstraklasie, skoro nie potrafili oni poradzić sobie z drugoligowcem…

Sprawa Boguski kontra kibice. Po której stronie się opowiesz? Co Twoim zdaniem powinien zrobić trener?

Daniel: Boguski nie nadaje się na kapitana, wie to każdy kibic. Nie ma żadnych cech przywódczych. A opaski nie daje się za staż w drużynie. Natomiast jeśli Stolar uważa, że jest inaczej, to nie wchodźmy mu z butami w kompetencje.

Staszek: Rafał nie ma wrodzonej charyzmy, ale to wcale nie oznacza, że nie może odgrywać ważnej roli w szatni. Trener postawił na niego, jest vice kapitanem, i trzeba to uszanować. Kibic jest od oglądania meczu. Ja mogę się denerwować na piłkarzy, na trenera, ale jestem tylko kibicem. Każdy szkoleniowiec bierze odpowiedzialność za swoje decyzje, powinien być w pełni niezależny. Każda integracja w jego decyzja to niestety odstępstwo od normalnej sytuacji. Głupio byłoby mi oceniać pracę szkoleniowca, wiedząc, że nie miał całkowitego wpływu na podjęte wybory.

Maciek: Dla mnie ta sytuacja to trochę tak, jakby klienci Biedronki kazali kierownikowi sklepu, by ten nie desygnował jednego ze swoich zastępców na kierownika zmiany, bo tamten po stresującym i nieudanym dniu, nie miał ochoty z nimi rozmawiać o zepsutych kasach i brakach w towarze. Ogon chce machać psem. Ktoś kiedyś powiedział, że „piłkarz jest od grania, trener od trenowania, kibic od kibicowania, a dupa od srania” i tego się trzymajmy.

Porażka w derbach. Czy da się to jakkolwiek racjonalnie wytłumaczyć? Jest jeden winny, czy zawiodło więcej elementów układanki?

Daniel: Po prostu na tę chwilę byliśmy słabsi. Przebieg spotkania wskazywał na nudne 0-0, ale ten jeden błąd przesądził o naszej porażce. Sytuacja kadrowa zespołu jest ciężka. Brakuje zawodników, a ci, na których powinniśmy liczyć najbardziej, są bez formy jak Savicevic.

Staszek: Spójrzmy racjonalnie: teraz Cracovia jest na fali, a my bez kilku podstawowych graczy nie byliśmy faworytem. To najważniejszy mecz w roku, ale uważam, że mimo wszystko niesprawiedliwie byłoby, by tylko na jego podstawie dokonywać ocen. Dodajmy, że w ostatnich latach byliśmy górą, więc trudno po tych wszystkich zawirowaniach raz jeszcze oczekiwać świetnego meczu. Dlatego meczu z Cracovią nie traktowałbym jako podstawę oceny, a jedynie dopełnienie smutnego obrazu obecnej sytuacji Wisły. Zbyt słaba i wąska kadra mająca sprostać zbyt wysokim oczekiwaniom.

Maciek: Moim zdaniem wynik derbów, to złożona sprawa. Braki kadrowe, łatanie dziur w podstawowym składzie, kilku piłkarzy pod formą i błąd indywidualny. Przeciwnik wygrał, trzeba przyjąć wynik z pokorą. Nie zgodzę się jednak z wszechobecną narracją, ze wygrał lepszy. W tym meczu nikt nie był lepszy, wszyscy byli gorsi.

Dzwoni do Ciebie trener Stolarczyk i mówi: Pomóż, nie mam pomysłu na ustawienie i skład na mecz z Lechem, a co dwie głowy to nie jedna! 

Daniel: Powiedziałbym: Maciek, tu nie ma co grać tu trzeba dzwonić :D. Jedziemy do poznania bez napastnika, ze słabą pomocą i eksperymentalną obroną. Tylko cud sprawi, że zdobędziemy tam jakiś punkt więc zaleciłbym modlitwę.

Staszek: Ostatnio ciężko się do mnie dodzwonić, o czym zresztą wiecie, dlatego na wypadek telefonu od trenera Stolarczyka, moja sekretarka przekazuje tylko jedną wiadomość: Proszę dać szansę panu Kumahowi. Rok temu punktem zwrotnym rundy jesiennej było postawienie od pierwszej minuty na Kostala, wierzę, że zbliżający się mecz również wyłoni nową gwiazdę. Obawiam się awizowanego Rafała Boguskiego na prawej obronie: nie wystawienie na niej nominalnego obrońcy, Serafina Szota, byłoby zbyt czytelnym sygnałem, w którą stronę zmierza Wisła Macieja Stolarczyka.

Maciek: Nie bój nic Maćku, już coś pokombinujemy! Masz chociaż trzech obrońców? To dawaj ich do składu! Gdzie mnie z tym Boguskim do obrony!? Wyżej go daj, tak, na dziewiątkę. Nie, nie zgłupiałem! Zagraj 3-4-3, z Boguskim jako fałszywy napastnik, Drzazga na prawo, niech biega, ostatnio i tak wiele więcej nie robi. Środek ogarniesz, bo masz w czym wybierać. Tylko niech się nie kiwają przed swoją bramką i zero grania w poprzek boiska.  Tak, dobrze, kończę, no, to na razie.

W kultowym polskim filmie “Chłopaki nie płaczą” Fred podczas rozmowy o reinkarnacji powiedział do Gruchy, że “Kaczka! To max, co może z Ciebie być”. Czy z Wisły Kraków w tym sezonie też nie może być niż więcej niż mistrz grupy spadkowej?

Daniel: Trudno na tę chwilę jednoznacznie odpowiedzieć. Za nami dopiero ⅓ rundy zasadniczej, Zobaczymy też co wydarzy się w zimie, bo szykują się zmiany właścicielskie. Może uda się kogoś kupić…? Paweł mimo, że w formie może mieć problem z zagraniem we wszystkich meczach. Mam nadzieję i mocno w to wierzę, że uda nam się zagrać w grupie mistrzowskiej. Ale będzie bardzo, bardzo ciężko… Ciężej niż w ubiegłym sezonie.

Staszek: Do zimy nie powalczymy o nic więcej, ale nie jest wcale powiedziane, że w rundzie wiosennej nie przegramy żadnego spotkania i będziemy bić się o grupę mistrzoską. Pół roku w naszej lidze to wieczność, dlatego chyba nie ma co za daleko wybiegać z myślami. Zwłaszcza w niestabilnej sytuacji Wisły, która zmienia się z dnia na dzień.

Maciek: Jeśli będziemy punktować z taką częstotliwością jak teraz, to i o dziewiąte miejsce może być trudno. Z piasku bicza nie ukręcisz, więc mając na uwadze obecny stan, myślę, że bardziej musimy się skupić na oglądaniu się za siebie, niż patrzeniu w górę. I obym się mylił!

Jaki wynik przewidujesz w spotkaniu z Lechem Poznań?

Daniel: Heheszki, że logika ekstraklasy wskazuje na nasze zwycięstwo za 3..2..1.. Niestety, 2:0 dla Lecha.

Staszek: 5-2 dla nas i początek nowej drużyny Stolarczyka.

Maciek: Dzisiaj jest 4.10.2019. Sumując to wszystko, dzieląc przez konstelację Wodnika, i przekształcając to wszystko przez cięciwę wyciągnięta z orbity jednego z księżyców Saturna… Jak nic wychodzi mi sromotny łomot w Poznaniu.