Okiem Wiślaka: Wieczor

Cykl, w którym publikujemy teksty, które nadsyłacie. Swoimi przemyśleniami podzielił się z Wami Wieczor.

Przede wszystkim piszę ten tekst nie dlatego, żeby jechać po naszym obecnym trenerze. Nie chodzi o to, że go nie lubię, czy nie szanuję, czy lubię zmiany trenerów. Wręcz przeciwnie. Niestety dzisiaj coś we mnie pękło. Przedstawię poniżej na chłodno, co mi się nie podoba.

Gra

Gra drużyny od drugiej połowy z Płockiem totalnie się posypała. Od tamtego momentu do dziś nie potrafimy wykreować choćby pół groźnej sytuacji do zdobycia bramki, ba… nawet ciężko nam wykreować okazje do strzału z dystansu. Gdyby być dokładniejszym to ta niemoc w sumie zaczęła się już w Kielcach, co daje w sumie 7 meczów + Puchar Polski. Jestem w stanie wybaczyć serię porażek, kiedy drużyna kreuje okazje, marnuje stuprocentowe okazje, ale ma po prostu pecha. Tutaj jest Sahara w ofensywie i harakiri w defensywie. Dla mnie to przerażające.

Drużyna w kryzysie jedzie na mecz z Rakowem. Żadnym Liverpoolem, Realem czy Bayernem. I całe spotkanie rozpaczliwie się broni: to był koszmar. Z Legią Warszawa drużyna nie biegała – zero walki. Mecz oddany walkowerem. Bez honoru: wstyd. Ponadto

Stolarczyk mówił przed sezonem, że chce poprawić grę w defensywie. Tutaj można zacytować przysłowie: Lepsze jest wrogiem dobrego. Przed sezonem obrona była skompletowana: doszedł Janicki i Niepsuj, których trener podobno chciał. Dziś praktycznie każda wrzutka w pole karne to smród i potencjalna strata bramki. Przerażające. Rozumiem kontuzje, ale do jasnej cholery: od czego jest trening? Wiadomo, że część piłkarzy wróci za jakiś czas do 100% sprawności i formy fizycznej. Ćwiczymy warianty w ofensywie o defensywie w innym ustawieniu. Tłumaczenie się kontuzjami od lipca jest słabe i świadczy o kiepskim warsztacie trenera lub upartym trzymaniu się pewnych schematów. Był czas – od lipca lub sierpnia, by poprawić grę.

Kontuzje

W profesjonalnym klubie nie może mieć miejsca sytuacja, że piłkarz, który nie jest w pełni sprawny do gry, zaczyna trening na pełnych obciążeniach lub wychodzi w podstawowym składzie. Efekt ? Pogłębienie urazu i dłuższa przerwa. Jest to robienie krzywdy drużynie i graczom. Zakładam, że i tutaj pewne błędy zostały popełnione, jeśli chodzi o przedsezonowe przygotowania. Basha urazy łapie z częstotliwością większą niż Dembele, co jest szczytem szczytów, a później nie do końca zdrowy, wychodzi na boisko. Rezultaty takich decyzji widzieliśmy w Bełchatowie. Brozio to samo, gra z urazem. Rozumiem, że kadra jest wąska i jest duża różnica w umiejętnościach pomiędzy pierwszą jedenastką a rezerwami. Jednak nie można wystawiać nie w pełni sprawnego piłkarza do gry.

Decyzje personalne

O ile rozumiem, że szanse dostał Wojo (sam na niego liczyłem), o tyle im dalej w sezon, tym ten wariant kompletnie się nie sprawdzał. Kamil nie notuje liczb, tak ważnych na pozycji, na której gra. Występ z Rakowem idealnie to pokazał: bezproduktywnie kółeczka, strata i kontra. Od tego jest trener, by to widzieć i zmienić. Nie kibice.

Kolejna sprawa, która mnie irytuje to wystawianie Vukana, który ewidentnie jest pod formą. Moim zdaniem, trener powinien odesłać go na ławkę, by zobaczył spotkanie z boku, nabrał sportowej złości.

Zastrzeżenie mam również do stawiania tri0: Niepsuj i Janicki i Wasyl. Tracimy mnóstwo bramek, a ci piłkarze ciągle grają. Rozumiem wiarę w piłkarzy – ale ileż można. Błąd za błędem – konsekwencji zero. Chuca – gość nie jest prawoskrzydłowym. Nie ma ani szybkości, ani dryblingu, by tam grać. Stworzony do gry z klepki. Maciek robi mu ogromną krzywdę. Drzazga – tutaj pochwale trenera, iż zobaczył, że to nie jest piłkarz na grę w ekstraklasie.

Powiecie z mamy wąską kadrę, by choćby zastąpić Vukana czy Niepsuja. Może i tak, ale jeśli piłkarz zobaczy, że „czy się siedzi, czy się leży, pierwszy składzik się należy”, to będzie zero poprawy. Przegrywamy mecz za meczem. Co nam szkodzi coś zmienić, zaryzykować? Ustawienie, taktykę, personalia. Ludzie nie mogą czuć, że są niezastąpieni. Obawiam się (może się mylę – oby), że w naszym klubie funkcjonuje kolesiostwo i granie za nazwisko. Przy innym trenerze gość bez formy nie miałby prawa co tydzień wychodzić w podstawowym składzie.

Wprowadzanie po urazach

Kolejny dramat. Prawdopodobnie wynika to z kilku czynników, o których pisałem powyżej. Nie może zawodnik wychodzić na mecz, trening, gdy nie jest w 100% zdrowy. Idealnym przykładem tutaj jest Basha. Jest niezwykle ważną postacią, ale skoro nie gra X czasu, to dobry trener powinien w parę kolejek ogarnąć gracza na pozycje nr 6. Pawłowski, Silva czy Boguski byliby w stanie choćby po części złapać podstawowe zachowania na tej pozycji.

Motywacja

Tutaj nie będę się rozwodzić. Uważam, że odszedł Sobol, skończyła się drużyna z charakterem.
Okienko transferowe i wybory personalne: każdy widział, co robił Janicki w Lechu, wraz z Vujadinoviciem. W sumie chwała mu za mecz z Lechem, bo zagrał na przełamanie Kostala (przedłużenie głową i gol na 1-2). Każdy wiedział, że Niepsuj w Pogoni, zamiast grać, to się leczył. Trener PODOBNO ich chciał. Dla mnie to dziwne decyzje. Poniekąd teraz rozumiem, dlaczego trener na nich stawia- nie chce przyznać się do błędu.

Zdybowicz, Pawłowski, Szota – przyszło 3 młodych. I żaden niegotowy na grę w ekstraklasie. Nie twierdzę, że się nie nadają. Po prostu ich czas jeszcze nie nadszedł. Nie rozumiem tylko, skoro był deficyt na pozycji nr 9, w środku pola – po co takie transfery? Doskonale widać, że brakuje nam zdrowego snajpera gotowego na już lub gościa typu Llonch, który zasuwa na całej długości boiska. Lepiej byłoby ściągnąć jednego konkretnego gościa niż 3 młodych. Maciek podobno nie chciał napastnika – kopara mi opadła jak przeczytałem to na Twitterze.

Serafin Szota

To dla mnie największa zagadka. Piłkarz z potencjałem, kadrowicz młodzieżówki, a przegrywa z fatalnym Wasylem i Janickim. O co w tym chodzi? Nawet jeśli słabo wypadł w Pucharze Polski, to nie powinno się gościa skreślać po jednym meczu!
Silva, Chuca – pierwszego ciężko mi ocenić. Najlepiej chyba wypadł na pozycji nr 6/8 – mimo błędów może warto tam go ustawić. Gramy i tak fatalnie, trzeba nowych pomysłów. Chuca? Poza golem słabo, ale będę się upierać, że chce zobaczyć 3,4 mecze na jego pozycji i wtedy oceńmy.

Maciej Stolarczyk to fajny człowiek, Wiślak, lubiący grać ofensywnie. Panie Maćku, dzięki za wszystko, ale ja tutaj widzę brak koncepcji na przyszłość i coraz większe gubienie się. Cytat z konferencji po meczu z Rakowem o VAR i rzucie wolnym – dla mnie kompromitacja. Życzę Panu wszystkiego dobrego, a już najbardziej, by uciszył mnie Pan w sobotę, wraz ze swoją drużyną przekonującym zwycięstwem z Arką.

Swoje teksty wysyłajcie teksty na redakcja@pokrakosku.com!