#PoKrakosku cz. 41 – 199. Święta Wojna

Tym meczem żyje cały Kraków. To od niego zależy, kto rozsiądzie się na tronie przez najbliższe kilka miesięcy. Trwająca od 1908 roku rywalizacja będzie dzisiaj kontynuowana na stadionie Józefa Kałuży (wciąż można kupić bilet, także jakby kto miał ochotę…) o godzinie 20:30. My zapraszamy na przederbową przystawkę, czyli PoKrakosku, w którym swoimi przemyśleniami po początku rundy wiosennej podzielili się nasi stali goście: Maciej Musiał oraz Stanisław Madej.

Stracony gol w ostatniej minucie. To będzie zimny prysznic dla piłkarzy czy powód do podłamania?

Maciek: Myślę, że powinien zadziałać jak sygnał ostrzegawczy. Można śmiało powiedzieć, że w samą porę, bo przed najważniejszym meczem sezonu. Mam nadzieję, że sztab trenerski i piłkarze w porę się zorientują, że zbyt głębokie cofanie się pod swoją bramkę i kurczowe bronienie wyniku, nie przynosi zamierzonego efektu. To jest wciąż ekstraklasa, tutaj nie działają utarte schematy i wyuczone na treningach zagrania. Wystarczy jedna “laga na aferę” albo “centrostrzał” i cały misterny plan idzie psu w…cztery litery.

Staszek: Ostatnie wyniki nie odzwierciedlały prawdziwej dyspozycji drużyny. Być może poczuliśmy się zbyt pewnie, naiwnie wierząc, że każdy dobry wynik uda się utrzymać przy minimalnym nakładzie sił. W pewnym sensie gol Alana Urygi przyczyni się do poprawy naszej koncentracji w ostatnich minutach meczu. Być może trener zwróci też uwagę na zbyt duże cofanie się w głąb własnego pola karnego.

W sześciu ostatnich meczach Wisła zdobyła 16/18 punktów. Styl jednak często nie szedł w parze z dobrym wynikiem. Wisła Skowronka wciąż się rozpędza,  a jej potencjał jest jeszcze nieznany, czy może szczyt formy ma już za sobą i lepszych rezultatów nie ujrzymy?

Maciek: Myślę, że drużyna jeszcze nie pokazała wszystkiego. Wydaje mi się, że nowi piłkarze wciąż mają w zanadrzu jokera zwanego aklimatyzacją. Bardzo dobrze weszli w drużynę, są ważnymi jej punktami, strzelają gole, ale coś czuję, że wciąż może być lepiej. Środek pola mamy obstawiony jak nigdy, Basha, Zhukow i zaskakujący mnie in plus Savicevic, sprawiają, że jestem spokojny o wyniki w nadchodzących spotkaniach.

Staszek: Takiej serii zwycięstw już nie będziemy mieć. Wiele osób wskazuje na trudny terminarz, ale paradoksalnie on może też nam pomóc: będziemy grać z drużynami ofensywnymi, zapędzającymi się pod pole karne rywali. Być może przy odrobinie szczęścia uda się nam to wykorzystać i przy grze w ostatnich meczach – czekaniu na przeciwnika na własnej połówce – nadarzy się sporo sytuacji do skutecznego kontrataku.

Niestety brakuje mi takiego potwierdzenia, że jako zespół idziemy do przodu. Rozbiliśmy słabiutką Jagiellonię, ale kolejne mecze pokazały, że z lepszymi przeciwnikami będziemy mieć dużo problemów. Zazwyczaj po okresie przygotowawczym zespoły nabierają rozpędu po kilku meczach, my położyliśmy akcent na te 4 pierwsze spotkania. To się opłaciło, spodziewam się lekkiej zadyszki, mniejszej intensywności fizycznej w kilku kolejnych grach i mocnego finiszu rundy.

Depozyt dla Gości. Sensowne rozwiązanie czy pretekst do konfliktu?

Maciek: Może zmierzyli nas swoją miarą? Założyli, że jeśli oni u nas zrobili bydło, to że i my zrobimy bydło tam. Nie mówię, że tak by nie było, ale jednak nie jest to w moim odczuciu uczciwe zachowanie. Może wystraszyli się, że pełny sektor gości, ze zorganizowanym dopingiem przekrzyczy ich kibiców tak, że nawet Mp3 nie pomoże? Rozbawił mnie dzisiaj jeden twitterowicz, który napisał, że przynajmniej będą mogli bez obaw zaśpiewać „Coście tak cicho…?!”

Staszek: Tryb wprowadzenia tego depozytu jest wyjątkowo niestosowny. Nawet jeśli nie zabrania tego prawo – bo z tej furtki Cracovia skorzystała – to jest to podejście wykluczające dialog. Takie zachowania potęgują wrogość między kibicami Klubów i rujnują potencjalną współpracę z działaczami. Jeśli nie możesz zapewnić uczestnikom wydarzenia bezpieczeństwa (a ostrzelanie petardami z rakietnicy dowodzi, że nie jesteś w stanie) to go nie organizujesz.

Czego najbardziej brakuje Wam w Wiśle Skowronka?

Maciek: Bramki? Są. Zróżnicowane ataki? Są. Ławka rezerwowych? No jest! Młodzieżowcy, którzy coś wnoszą? Jak najbardziej. Ofensywnie nastawieni boczni obrońcy? Są. Jeden szalony, który nie boi się kiwać? Jest. Zamurowany Środek pola? Również. Solidny środek obrony? No też nie ma tragedii. Zadziorność? Tak. Zmiana ustawienia? Też się zdarza! Siły na cały mecz? Hmmm… tu pewności nie mam, ale wydaje mi się, że to przyjdzie z czasem.

Staszek: Pomysłu na cały mecz. Wisła wychodzi zdecydowana, agresywna. Ta intensywność bardzo mi się podoba. Pojawiają się sytuacje, często kończą się bramką już na początku meczu. Niestety, później wszystko to znika. Coraz słabszy pressing, coraz niższy poziom koncentracji. Jeśli nie jesteśmy w stanie biegać przez 90 minut, to chociaż mądrze się ustawiajmy przez ostatnie 30. Zamiast przetrzymać i uspokoić grę, piłkarze jedynie wybijają ją przed siebie i po chwili ta wraca wraz z atakiem rywali.

Gdyby udało się poprawić organizację gry, kiedy nie ma już tyle sił, znaleźć odpowiednich zamienników, może wyglądałoby to znacznie lepiej.

Co byście zmienili w składzie? Jakieś personalne roszady?

Maciek: Nie brałbym Boguskiego pod uwagę, w kontekście wejścia jako zmiennik. Bardzo mi przykro, ale moim zdaniem mocno odbiegał od reszty graczy w meczu z Płocczanami. Szarpał, biegał, ale jak zwykle zagubiony.

Staszek: Wyszedłbym tym samym składem co z Wisłą Płock, ale dokonałbym zupełnie innych zmian. Powinniśmy korzystać z takich graczy jak Chuca czy Mak. Zwłaszcza ten drugi jest szybkim zawodnikiem i dziwię się, czemu w ostatnim meczu, kiedy wiadome było, że będziemy tworzyć kolejne kontrataki, nie dostał szansy.

Mimo niewielkiej przewagi nad strefą spadkową, wielu kibiców Wisły na poważnie zaczęło myśleć o górnej ósemce. Zbyt szybko na takie rozważania?

Maciek: Marzenia są za darmo. Trzeba kontrolować sytuację z obu stron. To tak jak w tym kawale, że najlepiej znaleźć zezowatą prostytutkę, bo zrobi dobrze i auta popilnuje…

Staszek: Zdecydowanie za szybko. Dwa punkty dzielą nas od I ligi, a być może nawet finansowego upadku. Musimy twardo stąpać po ziemi.

Ten jeden mecz może poprowadzić Radosław Sobolewski. Korzystacie z takiej możliwości?

Maciek: Trener Skowronek ciężko pracował na to, by znaleźć się w tym miejscu. Niech się przekona na własnej skórze, co to są Derby Krakowa. Zasłużył.

Staszek: Ja bym skorzystał. Bilans ma niezły.

Wynik?

Maciek: Bilans zawsze musi wyjść na zero. 0-1, gol Vukana, po bezsensownym błędzie Hanci.

Staszek: 1-1.