Derbowe szachy, czyli Święta wojna nr.199

Derbowe szachy. Nie od dziś wiadomo, że Święta Wojna rzadko kiedy  bywa ładnym, przystępnym meczem. Bardzo często trzeszczą kości (jak choćby we wtorek), krew się leje, dochodzi do spięć i wyzwisk. Żeby jednak nazwać ten mecz ucztą piłkarską, trzeba mieć albo niski próg doznań estetycznych, albo być bardzo głodnym piłki nożnej. Bardziej pasuje stwierdzenie, że spotkanie pomiędzy Wisłą a Cracovią, to typowe szachy. Sam w szachy nie grywam, do tego trzeba mieć dwucyfrowe IQ ;), ale mniej więcej ogarniam, co gdzie idzie i jak się przesuwa po szachownicy.

Starcie dwóch Światów

Po lewej stronie zasiadł  Michaił Probierzov, dla którego szachy to całe życie. Znany ze swojego porywczego charakteru, ceniony w środowisku, doświadczony gracz, który już z niejednej szachownicy bierki jadał. Po prawej natomiast usiadł Artjom Skowronin, czyli człowiek zagadka. W przeszłości potrafił spektalularnie wygrywać kilka rozdań z rzędu, by za chwilę wypaść z ligi szachowej na dłuższy okres.

Michaił nie przejmuje się kosztami, za hajs właściciela wysadza swoją szachownicę “diamentami” i “rubinami”, wszakże tylko takie kolory są akceptowalne w tamtym miejscu. Niebieskie szafiry? Ble! A jeśli nie idzie? To zrzuca bierki na ziemię i mówi, że się nie nadają i trzeba kupić nowe, a w ogóle, to trzeba szkolić! Wie, co mówi: w końcu jest graczem i prezesem!

Artjom zaś grywa na szachownicy, na którą swoim łapczywym, pazernym wzrokiem patrzą miejscy urzędnicy, myśląc jak wstawić w to miejsce kolejny blok albo biurowiec z dyrektywy pasiastego Jacentego. Bierki, które ma do dyspozycji, chociaż wciąż bardzo solidne i świetnie prezentujące się na wiosnę, to jednak bardzo mocno poturbowane przez los w poprzedniej rundzie. Musiał włożyć dużo pracy w ich odbudowę. Zajęło mu to całą zimę. Tu nie ma miejsca na filozofię “Kiełbasa i piwsko, na prezesa nazwisko”.

Rozgrywka

Wynik znamy wszyscy: 0-2, chociaż powinno być 0-3. Czego dopatrzył się sędzia? Nie wiem. Wiem za to jedno: Wygraliśmy zasłużenie. 0-1 i Szach… 0-2 i Mat. Wisła była bardziej zdeterminowana, szybsza, bardziej zorganizowana, równie agresywna, co sąsiadka. Jak każda rozgrywka, tak i derbowe szachy miały kilku swoich bohaterów, którzy ponieśli drużynę do zwycięstwa.

Dwie Wieże

O ile w poprzedniej rundzie na myśl o duecie Klemenz – Janicki, dostawałem rozstroju żołądka i cierpiałem na stany lękowe, tak od momentu, kiedy szachownicę przejął Skowronin, jestem spokojny jak Mnich z Shaolin. Zwłaszcza Lukas pokazuje, że… potrafi! Niedoceniany gdziekolwiek się nie znalazł, początki w Wiśle też miał bardzo przeciętne. A teraz? Chyba poczuł magię Białej Gwiazdy i jest nie do przestawienia! Słowa uznania należą się również Janickiemu. Ogarnął się, wytrzymał presję oraz falę pocisków wymierzonych w jego stronę i teraz gra jak, no może nie profesor, ale taki dobry Magister Inżynier.

Gońce

Goniec-jak sama nazwa wskazuje-goni, jest wszędzie i my mamy dwóch takich, którzy są wszędzie. Basha i Zhukow, to gracze, co do których nie zdziwiłbym się, gdyby za chwilę przyszedł ktoś z grubym portfelem i powiedział “Biere!” We dwóch robią taki porządek w środku pola, że nawet pani Rozenek nie miałaby zastrzeżeń. Mecz o dużym natężeniu emocji, iskrzy mocno, A ci dwaj się wzięli za wiosenne porządki: skminili pudełka, i spakowali do nich piłkarzy gospodarzy! Klasa sama w sobie! Przez chwilę zastanawiałem się, czy bardziej nie pasowałaby do nich bierka skoczka, wszakże mają końskie zdrowie, ale bardziej pasuje mi tam ktoś inny…

Skoczek

A kto tu się schował? Kamil? Wojo? Ano tak! Nasz wiślacki syn marnotrawny! Jeśli znowu się nie zagubi, to odbuduje moje zaufanie równie szybko, jak je stracił przez swoje zbyt luźne podejście do zawodu. Póki co, jestem zachwycony jego formą. Wprawdzie nie ma powalających liczb, ale nadrabia czym innym. Biega na wysokich obrotach od pierwszej do ostatniej minuty, nie boi się wchodzić w drybling i co najważniejsze, potrafi to robić. Zajebiście podoba mi się, w jaki sposób prowadzi piłkę. Wygląda to tak, jakby miał ją przyklejoną do buta, odwraca się w miejscu, momentalnie zmieniając kierunek biegu. Dokładnie tak samo jak skoczek w szachach… jest w jednym miejscu, by zaraz pojawić się w innym! Piłkarze przeciwnych drużyn nie lubią tego, bo jednak w ekstraklasie ustalone są inne zasady: Jeśli kiwka to tylko na zamach, a jeśli gra na dwa kontakty, to tylko przyjął-stracił.

Hetman

Czy Hetman jest ważniejszy od króla? Może wszystko i wszędzie! Jak się zdenerwuje, to kilkoma zagraniami potrafi zasiać spustoszenie w szeregach wroga. Moim zdaniem, na miano Hetmana w meczu derbowym zasłużył nie kto inny jak Vukan. Już w ostatnim PoKrakosku pisałem, że wydaje mi się, iż będzie to kluczowa postać tego spotkania. Nie pomyliłem się. Wystarczyło wypchnąć go z dala od własnego pola karnego, dać obstawę i kogoś do pomocy w kreatywnej grze (Wojtkowski). Trener Skowronek znalazł na niego pomysł, a ten odwdzięcza się w najlepszy możliwy sposób, czyli swoją postawą na boisku. Dodatkowo luz z boiska przenosi na luz do szatni, gdzie mam wrażenie, przejął schedę po Ondrasku w robieniu atmosfery.

Król

Król jest tylko jeden i nikt i nic nie jest od niego ważniejsze! Bez niego nie byłoby gry!

Kuba – nasz Król! Chroniony z każdej strony, wspierany przez pozostałe bierki. Jednym podaniem daje sygnał do ataku, zdecydowanym ruchem daje znak, do obrony. Dyryguje, bierze grę na siebie, jest odpowiedzialny, nie pęka w trudnych momentach! Ikona, legenda, przywódca! No i tak samo jak w szachach, bez niego nie byłoby gry!

Pionki

Właśnie, a gdzie w tym wszystkim podziały się pionki?

No jak to gdzie? We wtorek, wszystkie pionki biegały w koszulkach w biało-czerwone pasy!

Kraków jest nasz!

Szach-mat!

Jedna myśl na temat “Derbowe szachy, czyli Święta wojna nr.199

  • 6 marca 2020 o 6 h 27 min
    Permalink

    No bo Michaił Probierzov w ostatnim momencie pomylił grę, Skowronin grał w szachy a Probierzov w warcaby i co najwyżej mógł naskoczyć Skowroninowi 🙂

Komentarze są wyłączone.